sobota, 28 września 2013

Kapelusz



     Kapelusz to bardzo wysmakowana część naszej garderoby; wymagająca a równocześnie subtelna, wyrafinowana, elegancka.

środa, 25 września 2013

Różowy kostium




        Mam już za sobą cztery tygodnie rekonwalescencji. Na karteczce z zaleceniami, jaką dostałam wychodząc ze szpitala jest napisane: „po czterech tygodniach zwiększyć aktywność”. O.K., ale co to znaczy - mogę się już tylko domyślać. My, kobiety, mamy dobrą intuicję więc zwiększam aktywność zgodnie z intuicją i na dzisiaj zaplanowałam spotkanie, a przy okazji  parę zdjęć. Z tej okazji wskoczyłam w różowy kostium. 

poniedziałek, 23 września 2013

Co taka Pani jak ja ?




 
Dzisiaj po raz pierwszy od dwóch tygodni wybrałam się na spacer…   spacer to może zbyt dużo powiedziane – raczej było to „przewietrzenie się”. Nie mogę narzekać, unieruchomiłam się na własne życzenie, ale teraz, kiedy muszę oszczędzać jedną stopę, a elegancki i zarazem wygodny but mogę ubrać tylko na drugą – właśnie teraz bardzo chcę chodzić, a najchętniej wybrałabym się na zakupy!:-)

czwartek, 19 września 2013

Coś o butach, coś o trendach



Buty! ... Chyba nie ma takiej kobiety, która nie kocha butów, po prostu jest to niemożliwe! Nie jestem wyjątkiem – ubóstwiam buty! Ale to nie znaczy, że kupuję wszystkie, które mi się spodobają. Nie robię zakupów pod wpływem chwili – jeżeli już coś takiego mi się przydarzy, to później zakup okazuje się nietrafiony. Dlatego zawsze daję sobie czas do przemyślenia: czy rzeczywiście są ładne, do czego będę je nosić, czy pasują do mnie, czy mają to COŚ no i oczywiście - czy są wygodne?! 
Kiedyś zdarzało mi się kupić za małe buty, bo była to jedyna para, ale zawsze oznaczało to cierpienia dla moich stóp. Teraz tego nie robię, bo wybór jest ogromny, a poza tym, jak już wcześniej pisałam - zdrowie przede wszystkim i dotyczy to też stóp :-) 
Jednak co tu dużo mówić  - uwielbiam "niezdrowe" buty na wysokim obcasie! Wprawdzie nie jestem niska (mam 170 cm) ale jak włożę taki but, który ma 9 -10 cm to czuję się rewelacyjnie. Szczególnie kiedy w zestawieniu z odpowiednimi ubraniami wysmuklają całą sylwetkę, a niekiedy optycznie odejmują kilogramów - a każda kobieta czasem tego potrzebuje, wyłącznie dla  lepszego samopoczucia, nieprawdaż? :-) 
Nie rezygnuję też z butów na płaskim obcasie; balerinki, lordsy czy jazzówki są super: mogą być zabawne, słodziutkie, romantyczne, zadziorne, charakterne a co najważniejsze – wygodne i można w nich "latać" cały dzień po nierównej , brukowej kostce. Do tego doskonale nadają niepowtarzalny charkter na pozór zupełnie zwyczajnej stylizacji.
Rozmarzyłam się. Teraz, kiedy na jakiś czas jestem wyłączona z chodzenia w ogóle, a przynajmniej w dwóch butach na raz, to bardzo, ale to bardzo wzdycham do szpilek i śledzę trendy.
Co ciekawego przygotowali nam projektanci tej jesieni/zimy? Czy czymś nas zaskoczyli? 
Ja wybrałam kilka trendów, które najbardziej mi odpowiadają i jeden, który ... hmm ... budzi we mnie mieszane uczucia ...

Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie więc proszę o komentarze :-)

Szpilki: klasyczne (zawsze) najlepiej z połyskiem: lakierki lub mieniące się cekinami, brokatem itp. Ponieważ teraz „cofamy się w czasie” i wszystko co vintage wraca do łask to fajnie jak te nasze szpileczki mają paseczek.
Bardzo mi się podobają takie w starym stylu, szczególnie z paseczkami,  jak te bordowe, świetnie wyglądają ze skarpetkami.




But na stabilnym słupku: mogą to być mokasyny z długim językiem lub wszystkie inne dziwne formy. Najważniejsze, żeby obcas miał kształt jakiejś bryły i najlepiej jak jest jeszcze ozdobiony.
Na takie z długim językiem choruję już od jakiegoś czasu :-) 




Jazzówki, oksfordki, buty typu męskiego: najlepiej na grubszej podeszwie i lakierowane.
Oksfordki i jazzówki to moje faworytki, muszę się przyznać - już takie sobie kupiłam!  



Futerko w niewielkich ilościach - na butach i owszem. Może to być np. szpilka z futrzanym pomponem przyczepionym z tyłu buta.



Wysokie kozaki do połowy uda:  jak ktoś je jeszcze to niech szybciutko wyjmuje, sprawdzi czy nie potrzebują szewca i mają stać w gotowości! Przyozdobione łańcuchami będą bardzo trendy!
Swoje już wyjmuję i szykuję na zimowe mrozy. 





No i coś jeszcze – obuwie sportowe: najlepiej jak jest kolorowe. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nosimy je do eleganckich rzeczy. Nie będę ukrywać; póki co nie podoba mi się. Niewątpliwie ma to jednak duży plus – są bardzo wygodne. Można śmigać po dziurawych, „wykostkowanych” chodnikach i nogi się nie męczą i co najważniejsze - nie deformują się ;-). Więc może się przekonam? 




Pamiętacie film „Pracująca dziewczyna”? Główna bohaterka, skromna sekretarka, ale z pomysłem i inicjatywą (zrobiła karierę i do tego rozkochała w sobie bogatego biznesmena), biegała do pracy w trampkach, a w pracy zmieniała je na szpilki. Czyli to co było - w nowej odsłonie :-)



 Zdjęcie z filmu „Pracująca dziewczyna” z 1988 roku

wtorek, 17 września 2013

Igraszki z dress - code'm



     Większość z nas ma ten sam, odwieczny dylemat: w co się ubrać do pracy? To pytanie zazwyczaj dręczy nas o poranku, kiedy budzik zadzwoni i jeszcze chwilkę dajemy sobie na "dobudzenie". Bardzo często drzemka nam się przeciągnie i kiedy powraca świadomość, błyskawicznie wyskakujemy z łóżka. Szybki prysznic i w końcu stajemy przed szafą. I chociaż na co dzień jesteśmy bystre, elokwentne i mamy zdanie na każdy temat, to w tym momencie - w tym przed szafą, jesteśmy trochę zagubione i nasze miny nie wskazują na ukończenie dwóch fakultetów. Najczęściej więc bez większego zastanowienia wybieramy coś bezpiecznego, co nie wymaga prasowania i w kolorach też bezpiecznych, czyli nijakich. 

piątek, 13 września 2013

Potrzeba matką wynalazków czyli DIY




Dzisiaj obudziłam się z uczuleniem na powiece. Już się to zdarzało, nieprzyjemne uczucie. Potrzebna maść, ale obecna moja sytuacja bardzo komplikuje wizytę u lekarza. Ale, ale! Gdzieś miałam jeszcze trochę. Chyba jest w tej szufladzie, trzeba tylko dobrze poszukać...




Hm… trochę mi to nie wychodzi. Trzeba jakoś ogarnąć ten ... kosmetyczny nieład. Wzięłam pudełka po lodach, które "szkoda wyrzucić bo mogą się przydać". I się przydadzą! Tego typu pudełka na pewno znajdziesz w swoim domu, szczególnie jeśli też jesteś łasuchem:)






Wyłożyłam je kolorową cieniutką gąbeczką, którą można kupić w sklepie papierniczym. Może to być też kolorowy papier, albo materiał typu filc. 





Powkładałam do nich „drobiazgi” z szuflady, i teraz nareszcie mam porządeczek, jak miło!  No i maść się znalazła :)


: