Japonia część I - Światynie

niedziela, 31 maja 2015
data:post.title


Witajcie Kochani ! :) 

Uff, cały wór wrażeń! Powoli je wysypuję i próbuję sobie wszystko uporządkować. A wierzcie mi, nie jest to łatwe. Pierwsza trudność to zmiana czasu: w Japonii jest o 7 godzin później! Tak więc jak u nas jest godzina 17 to tam 24! O tej godzinie zazwyczaj już spałam, bo dni były bardzo intensywne:) Za to budzę się o 5.00, i co chwilę posypiam;)
Ale wracam do meritum. Od czego zacząć?  
Zacznę od tego, od czego zaczęliśmy naszą przygodę, czyli od świątyń. 
W Japonii dominują dwie religie: sintoizm i buddyzm i obie te religie wyznawane są przez Japończyków jednocześnie. Tak upraszczając - sintoizm zajmuje się "teraźniejszością", życiem doczesnym, buddyzm - życiem pośmiertnym. Japończycy biorą ślub w sintoistycznym chramie, zaś wszystkich krewnych chowają na buddyjskim cmentarzu. Sintoizm mówi, że po śmierci przeistaczamy się w bóstwa, które zamieszkują szczyty gór (dlatego każda góra jest święta) a w buddyzmie chodzi o osiągnięcie nirwany, dzięki medytacji i dobrym uczynkom. Jeżeli tego stanu nie osiągniesz to odradzasz się ponownie i to kim będziesz w kolejnym życiu decydują dobre i złe uczynki. Jak złych będzie więcej to możesz odrodzić się jako zwierzę albo coś bardziej prymitywnego, np. karaluch a to bardzo wydłuża drogę do osiągnięcia nirwany. Tylko człowiek, istota świadoma, może taki stan osiągnąć. Jeżeli dobrze postępowałeś, ale nie zdążyłeś osiągnąć nirwany to odradzasz się jako człowiek, a Twoje życie może być dużo lepsze :)

Sintoistyczne świątynie to chramy, do których prowadzi brama torii. Przed wejściem do świątyni trzeba obmyć ręce i usta w specjalnych kamiennych zbiornikach. Do samej świątyni trzeba wejść po schodach, przed wejściem znajduje się kamienny zbiornik, do którego wrzuca się pieniążek, potem dwukrotnie klaszcze się w dłonie, żeby zwrócić na siebie uwagę bogów, kłaniasz się, a potem prosisz bóstwo o spełnienie Twojej prośby :) Do samej świątyni nie wpuszcza się zwiedzających tylko z daleka można zobaczyć co jest w środku.











A oto malownicze Nikko, gdzie znajduje się kompleks sintoistycznych chramów (świątyń), ukryty pośród wielowiekowych cedrów. Kompleks ten znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.









  
 A oto świątynia Spokoju i Pokoju - Heian jingu, z największa brama torii.










A to jest chram poświęcony Inari, bóstwu patronki płodności, ryżu, rolnictwa, lasów, przemysłu i powodzenia. Powszechnie stosowanymi symbolami Inari są lis i klejnot spełniający życzenia. Lisy zazwyczaj stawiane są w parach, symbolizujących męski i żeński aspekt bóstwa.
 

Inari była postrzegana jako patronka biznesu dlatego też Japończycy proszą bóstwo o powadzenie w biznesie, jeżeli uda się biznes to stawiają jej torii większą lub mniejszą w zależności od zasobów finansowych. Często też taką bramę stawiają zanim prośba się spełni jako dar.
Wotywne bramy torii wbudowane są na ścieżce prowadzącej na szczyt góry zwanej również Inari. Poniżej plansza obrazująca ścieżkę i umieszczone na niej bramy :)  

   
 



 A oto świątynia Kiyomizudera, należąca jako jedyna do wszystkich sekt. Od 1000 lat pielgrzymi przybywają tutaj się modlić przed jedenastogłową albo tysiącręką boginią Kannon. Niestety dla zwiedzających nie jest udostępniona:(


 

Japończycy są bardzo przesądni, między innymi wieżą, że jeżeli ktoś skoczy z tarasu tej świątyni (zdjęcie poniżej) i przeżyje to spełnią się jego życzenia. I było wielu takich "śmiałków". Niektórzy nawet przeżyli, ale resztę życia spędzili na wózku.   


Poniżej świątyni wypływa źródło, którego trzy strumienie wpadają do stawu. Pielgrzymi piją wodę tylko z jednego z nich, w zależności od tego, czy chcą zapewnić sobie zdrowie, długie życie lub mądrość ;)

 



Buddyzm to pierwotnie myśl filozoficzna ale szybko przeistoczyła się w religię. Tak jak pisałam, chodzi w niej o to, żeby osiągnąć stan wewnętrznej równowagi, zespolenia z naturą. Taki stan to nirwana. Jeżeli za życia nie osiągniesz takiego stanu to odradzasz się ponownie aż do skutku.
Podczas naszej wyprawy mieliśmy jeden nocleg w przyklasztornym kompleksie buddyjskim, zaś cały kompleks świątyń Enryakuji, założony w IX wieku, został wpisany na listę UNESCO. Tam też uczestniczyliśmy w porannej medytacji mnichów, niestety zdjęć nie można było robić ;(

Centrum buddyzmu jest Nara, pierwsza stolica Japonii założona w 710 r. Zwiedziliśmy Pawilon Wielkiego Buddy w świątyni Todaji, który jest jednym z najstarszych, drewnianych budynków świata.







A to mnich, który był genialnym medykiem, ale ponieważ był wielkim rozpustnikiem, zakazano mu wchodzić do świątyni, dlatego siedział przed. Legenda mówi, że jeżeli pogłaszcze się go po jakiejś części to ten organ zdrowieje. No to głaskaliśmy :)


    Mnisi w pracy :)



W Nara zwiedziliśmy też świątynie shinto Kasuga z 3000 kamiennych latarń.




No i kolejna atrakcja - święte daniele, które chodzą sobie po parku w okolicach świątyń i wszystko wyjadają turystom :)



   a jak się ociągasz z serwowaniem smakołyków to Cię podgryzają ;)))



 Wow, jest tego trochę :) Nie chce Was już więcej "zamęczać" to na dzisiaj tyle, ale ciąg dalszy nastąpi :)