środa, 6 stycznia 2016

Puchówka


Przyznam się od razu: nie byłam ... i nie jestem fanką puchówek. Dlaczego? Bo zazwyczaj są szaro-bure, na jedno kopyto i wcale nie są puchowe tylko wypełnione włókniną! I w efekcie zamiast być leciutkie są ciężkie! Nie powiem, zdarzały się i takie, które mi się podobały ale to sporadycznie. 
To jak to się stało, że w tej zakochałam się do szaleństwa? ;D 

No, jak to w życiu bywa, przypadek ;) Przygotowywałam stylizację dla Quiosque, początkowo, przeglądając wieszaki, ominęłam ją bo nieco inną miałam koncepcję. Ale czymś mnie zaintrygowała, przymierzyłam i ogromne zaskoczenie - ta puchówka jest rewelacyjna! 
Po pierwsze - jest lekka bo ma prawdziwy puch, lekka i bardzo ciepła!
Po drugie - ma bardzo dobrą długość i to co ważne, nie zmarznie ;D
Po trzecie - ma fantastyczne, głębokie kieszenie, z których nic nie wyleci, telefon jest tam bardzo bezpieczny :)
Po czwarte - ma bardzo fajny kaptur, w którym jest i ciepło, i ładnie :)
Po piąte - ma ciekawe pikowanie, ładną kolorystykę i jodełkowy print!
I po szóste - po prostu bardzo mi się spodobała! ;)

No, w obliczu tylu zalet nie miałam żadnych kontrargumentów ... i tak została ze mną :)


















  fot. :  Olimpia Rakowska    





płaszcz puchowy - Quiosgue,
sweterek - NN,
koszula - Two Party,
spodnie - Lee,
snickersy - Bershka,
torebka -  Quiosgue,
wisior - Solar,
szalik - Zara.