Golfy

piątek, 31 października 2014
data:post.title




Tak, tej jesieni zaprzyjaźniamy się z golfami! Co nie jest takie głupie ;) Kiedyś golfy kojarzyły się z grubym, ciepłym swetrem na narty i raczej nie były zbyt seksowne. Wszystko zmieniło się w latach 80-tych, kiedy to golf zaistniał jako dopasowana, wręcz opinająca ciało, bluzeczka. Pamiętam ten moment doskonale - marzyłam o takim golfie, ale wszystkie jakie się pojawiły w sklepach były luźne i w dodatku z wypychającej się bawełny. A on miał być dopasowany!
Taki golf przywiozła sobie moja siostra z Londynu. Był czarny, z elastycznej bawełny, której nigdy wcześniej nie widziałam! I baaardzo dopasowany. Jejku, jak ja jej zazdrościłam tego golfu!!! Oczywiście mogłam sobie tylko pomarzyć, siostra nie była skora mi go pożyczać. Ale czasami, gdy wychodziła na uczelnię i cały dzień jej nie było, to jej podkradałam. Po powrocie ze szkoły szybciutko prałam go i suszyłam na kaloryferze. Potem ładnie składałam i chowałam do szafy. Nigdy się nie zorientowała, ... albo to ja tak myślałam;) Ten golf w końcu dostałam i był ze mną długie lata, jeszcze nosiła go moja córka. W końcu był już tak zniszczony, że postanowiłam się z nim rozstać, ale do tej pory go wspominam :)

Stylizacja: luźny, dłuższy żakiet w zieloną pepitkę zestawiłam z zieloną  spódnicą w fałdy. Biały golf nadaje lekkości a białe jazzówki - zadziorności. Czerwona torebka i skarpetki to taki akcent w żywszym kolorze. Wygodny i niebanalny zestaw, sprawdzi się przy wielu okazjach :)     













 
 fot.:  Olimpia Rakowska



żakiet - DIY mojej mamy,
spódniczka - Solar,
golf - Camaeiu,
buty - Bata,
torebka - Gino Rossi,
wisior - Solar