Golf again.

sobota, 23 listopada 2019
data:post.title


To, że moda wraca i zatacza kolejne kręgi, to już wszystkim dobrze jest znane. Może dlatego tak trudno nam się rozstać z rzeczami, których nie nosimy? ;)
Pamiętam z dzieciństwa starą walizkę, która leżała w pawlaczu. Kryła w sobie magię, magię lat powojennych, kiedy to moja mama była młodą, piękną studentką SGH. Co jakiś czas z siostrą prosiłyśmy rodziców o wyciągnięcie tej walizki. Mama nam opowiadała historię jej zawartości a myśmy się przebierały i było magicznie... I przyszedł czas, że wszystkie te rzeczy dostały drugie życie, część przygarnęła siostra a część ja. Wyróżniałyśmy się z tłumu banalnych i w większości nudnych outfitów ówczesnej, szarej ulicy.


Stylizacja: dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie tej jesieni mamy kolejny powrót, powrót golfów! Golfów noszonych nie tylko solo ale noszonych "pod": pod sukienki, pod koszule, pod wszystko co nam przyjdzie do głowy :) Taki golf sprawia, że naszą letnią sukienkę możemy nosić przez cały rok!
I dzisiaj mam dla Was właśnie taką propozycję: sukienka w grube pasy z letniej kolekcji a do niej biały, przylegający do ciała golf. Do tego długi, skórzany płaszcz, białe botki, wąski, długi szal z brokatową nitką, który bardziej jest dla ozdoby niż dla "dogrzania" i torebka z wężowym printem. 
Połączyłam tu kilka modnych trendów: powrót maksy, białe botki, które chociaż są modne od jakiegoś czasu to wciąż są intrygujące, brokat w wersji codziennej, zwierzęce wzory, no i golf. 
I taka jest moja pierwsza propozycja noszenia golfu "pod", wkrótce kolejne! :D 


 
The fashion trends come and go, but often return and even more than once, as though they were making circles in time.  We are somehow well aware of this interesting phenomenon and often decide to keep some of our once favourite clothes, now out of fashion, in the belief that one day they will be trendy again.
My Mum kept some of her dresses from the 1950-ties in the old cardboard suitcase stored in the attic; they could never be thrown away -  they were all hand-made from not so easily attainable fabrics, unique, made to measure and own design and most importantly they carried memories of her youth.  It was fun to rummage through the content of this suitcase together and listen to Mum’s stories from her student’s years in Warsaw, more though about her male admirers, dating and successes on the dance floor, rather than quiet study times in the library ….
Not surprisingly the time has come for most if these dresses to resurface permanently from the suitcase, get a second life and impress again, especially that our fashion industry was limping behind with supplies of what was seen in the foreign vogue magazines.

Styling: I share these memories as quite relevant, since this autumn we have another interesting come back, i.e. the comeback of the roll neck (or turtle neck) jumpers.  This time, we wear them often underneath dresses, shirts and other tops of any sort.  This combination makes wearing our favourite summer frocks all year round possible.
My suggestion today:  a dress in broad stripes from the summer collection plus a white snug body-hugging turtle neck.  A long leather coat on top, together with a long narrow shawl with a distinctive brocade thread, more for a decoration rather than warmth, plus white boots and a handbag in a snake skin pattern.  You will notice that I have combined here several currently fashionable trends: a maxi length, boots in white, glitter of brocade for day-time wear, animal prints and the very turtle neck.
More suggestions of its re-invention will follow soon -  watch this space, please.


  Zdjęcia : Monika Homan

płaszcz - Ochnik,
sukienka - Deni Cler,
biały golf - Cameleu,
buty - Zara,
torebka - NN 

24 komentarze

  1. Pięknie wyglądasz Madziu w tej stylizacji. Śliczna sukienka i buty :) Z golfami mam ostatnio na bakier, mam wrażenie że mnie duszą, chociaż lubię ich ciepło w szyję. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomniałaś mi lata 70-te ub, wieku. Wtedy byłam podlotkiem. Ale wówczas właśnie nosiło się obcisłe golfy pod "czymś" I dzwony ha,ha..:)
    Stylizacja piękna, sukienka z płaszczem i resztą-fantastcznie dobrane :) Modelka, wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę raz jeszcze, bo wyswietlił się jakiś mój/ nie mój profil, zamiast prawdziwego... nie wiem o co chodzi...

      Usuń
  3. Nieźle to wygląda, chociaż ja do tego nie włożyłabym białych botków, bo nie lubię zbyt dużego między okryciem a butami. Jeszce czarne budy do jasnego płaszcza jakoś przełknę, ale odwrotnie już nie. Ale białe botki posiadam :-) Kupiłam je trzy lata temu, wtedy ledwie się pokazywały i pamiętam, że dowcipniś z pracy ciągle mówił o nich białe kozaczki, w sensie obuwie kobiet lekkich obyczajów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Madziu sukienka bardzo ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  5. No no sukienka ekstra. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubiłam kiedyś takie obcisłe golfy zakładać pod coś. Ale teraz nie zdzierżę, bo mi ciągle za gorąco ;) Ale suknia szał! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna sukienka, super outfit.
    https://modaodaradosti.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie |Madziu, że jesteś bo Cie tu brakowało. Cała stylizacja super, ta sukienka, płaszcz, buty...co do golfów to pamiętam z lat 70-tych, nosiłam "pod", głównie pod szetlandy. Teraz nie przepadam, bo mnie duszą, zawsze mi duszno i staram się nosić dekolty ale...oczywiście mam dwa /czarny i beżowy/ i czasami zakładam. Ślicznie wyglądasz...i jeszcze te rodzinne skarby, co za pamiątka...buziaki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna stylizacja. Jak byłam mała też lubiłam przeglądać ubrania mojej mamy z lat młodości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczna stylizacja:)))ja golfów nie noszę ale moja córka sie w nich zakochała:))Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Golfy bardzo lubię i noszę nawet dość reguralnie - zwłaszcza teraz .
    Twoja stylizacja powala na kolana - przynajmniej mnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękna stylizacja. Przyznam szczerze, że golfów nie noszę bo zaraz robi mi się duszno, te luźne, lejące się golfy owszem ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Super zdjęcia i bardzo fajna stylizacja :D Jednym słowem nic dodać, nic ująć :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam chodzić w golfach! Piękna stylizacja, wyglądasz bardzo stylowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna stylizacja ! Sukienka jest rewelacyjna. Ja aktualnie w mojej szafie mam tylko jeden golf ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze lubiłam golfy, bo marznę w szyję:D
    A Twój zestaw jak zawsze wygląda ponadczasowo!!!
    Jesteś mistrzynią i już!!!
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie wyglądasz Madziu! Moją uwagę przykuł przeboski płaszcz. A co do golfów, to niestety nie bardzo mogę je nosić ze względu na duży biust, ale faktycznie pod luźniejszą sukienkę może spróbuję - mam jeden granatowy. Zawsze warto próbować i kombinować.:) Przymierzałam się do białych botków, ale jednak podobają mi się na kimś. Pozostanę przy białych mokasynach i adidasach. Uściski! Renata

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dziękuję za odwiedziny :-) Jeste ciekawa jaką kolejną stylizacja mnie zainspirujesz i zaskoczysz xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ładna stylizacja, zupełnie inna. Ja osobiście nie lubię golfów bo się boje, że mi zjedzą głowę :). Ale Tobie bardzo pasuje!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękna stylizacja!!! Sukienka skradła moje serce!!! Trend z golfem z chęcią udomowię... straszny ze mnie zmarzluch :)!!! Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Golfy, takie obcisłe zwłaszcza podobają mi się najbardziej u innych. Sama nie noszę, źle się w nich czuję. Za ciasno mi w szyję. Ale Tobie Madziu pasuje ten zestaw, jak rzadko komu. Stylowo i elegancko :)

    OdpowiedzUsuń