niedziela, 17 stycznia 2016

Ołówkowa spódnica.



Nie wiem jak Wam, ale mi ołówkowa spódnica kojarzy się z eleganckim kostiumem biznes women ;) Takim perfekcyjnie skrojonym i odszytym, z cieniutkiej wełny najwyższej jakości, taki w jakim chodzą adwokatki w amerykańskich filmach: eleganckie, szykowne i bardzo seksowne! ;D
Ale same przyznacie, że taka ołówkowa spódnica ma w sobie klasę. Już samo to, że jest wąska narzuca specyficzny sposób zachowania, poruszania.  Nie postawisz dużych kroków, nie usiądziesz zbyt swobodnie, ona Ci na to nie pozwoli. Każdy gwałtowniejszy ruch grozi niepożądanymi szkodami a tego nie chcemy! ;)
Nawet najsłynniejszy kostium na świecie, kostium od Chanel, ma ołówkową spódnicę! A to nie przypadek ;)

Ale czasy się zmieniają, żyjemy coraz szybciej, chcemy żeby było i elegancko i wygodnie a projektanci reagują na te nasze potrzeby, wprowadzając dość drastyczne innowacje. A my, pomimo początkowego oburzenia, przyjmujemy to i dzisiaj nikogo już nie dziwi, że do eleganckiego stroju ubieramy sportowe obuwie. 
I tak klasyka zyskała drugą twarz. Dzianinowa, ołówkowa spódnica już nie ogranicza tak naszych ruchów i daje nam więcej swobody, dlatego możemy bez obaw szpilki zamienić na adidasy ;)

Stylizacja: ołówkowa spódnica w wersji "casualowej" ale nie z adidasami, przecież mamy zimę ! ;) Więc może ze skarpetami?
Dzianinowa spódnica, do tego gruby golf i ciepły żakiet. Żakiet, który w mojej szafie mieszka sobie już bardzo długo, a że jest to tzw. chanelka, to nigdy nie przestanie być modny. Bo moda to nie tylko obowiązujące w danym sezonie trendy, to przede wszystkim styl. Styl i wyczucie! A reszta ...reszta to zabawa ;)












   fot. Olimpia Rakowska





żakiet - Promod,
spódnica - Bershka,
golf - Zara,
buty - Prima Moda,
 rekawiczki - Ochnik,
 torebka - Furla,
 kapelusz - Pepe Jeans.