wtorek, 17 września 2013

Igraszki z dress - code'm



     Większość z nas ma ten sam, odwieczny dylemat: w co się ubrać do pracy? To pytanie zazwyczaj dręczy nas o poranku, kiedy budzik zadzwoni i jeszcze chwilkę dajemy sobie na "dobudzenie". Bardzo często drzemka nam się przeciągnie i kiedy powraca świadomość, błyskawicznie wyskakujemy z łóżka. Szybki prysznic i w końcu stajemy przed szafą. I chociaż na co dzień jesteśmy bystre, elokwentne i mamy zdanie na każdy temat, to w tym momencie - w tym przed szafą, jesteśmy trochę zagubione i nasze miny nie wskazują na ukończenie dwóch fakultetów. Najczęściej więc bez większego zastanowienia wybieramy coś bezpiecznego, co nie wymaga prasowania i w kolorach też bezpiecznych, czyli nijakich. 

    A przecież w pracy spędzamy  większą część dnia,  więc dlaczego się nie postarać?  W pracy spotykamy się z koleżankami, a nie wszystkie są nam przyjazne i te z satysfakcją zauważą nasz brak weny; z klientami, którzy patrzą na nas i - co tu dużo mówić - oceniają, że nie wspomnę o przełożonej, która tylko czyha na nasze faux pas. Toteż wyjście do pracy potraktujmy jak wyjście na jakieś ważne, ale miłe spotkanie i poświęćmy trochę czasu na przygotowanie się. Strój do pracy wcale nie musi być nudny ani w formie, ani w kolorze. Oczywiście powinien być stonowany, zarówno swobodny jak i elegancki. Nie zawsze musi być to żakiet, zastąp go fajnym swetrem, a jak w pracy jest wystarczająco ciepło, to wystarczy bluzka koszulowa z elegancką apaszką. 
    Kiedy pracowałam w korporacji, strój do pracy obmyślałam sobie codziennie wieczorem. Na spokojnie. Wyciągałam rzeczy, wieszałam je na drzwiach szafy i sprawdzałam jak będą ze sobą pasować. Jest wtedy czas, żeby strój  „ozdobić” dodatkami. Ja lubię pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa na nogach - to takie moje igraszki z dress - code' m;-)
Tak przygotowane do pracy, lepiej zasypiamy i wstajemy lżejsze, bo jeden problem mamy z głowy. A w pracy witają nas „ochy i achy” ... albo zazdrosne spojrzenia ... co też jest miłe ;-)
Dzisiaj taka biznesowa propozycja w dwóch wariantach... voilà!














Spodnie - Mango, sweter i bluzka - Deni Cler,  torebka i buty - Simple,
żakiet - Monnari