środa, 25 września 2013

Różowy kostium




        Mam już za sobą cztery tygodnie rekonwalescencji. Na karteczce z zaleceniami, jaką dostałam wychodząc ze szpitala jest napisane: „po czterech tygodniach zwiększyć aktywność”. O.K., ale co to znaczy - mogę się już tylko domyślać. My, kobiety, mamy dobrą intuicję więc zwiększam aktywność zgodnie z intuicją i na dzisiaj zaplanowałam spotkanie, a przy okazji  parę zdjęć. Z tej okazji wskoczyłam w różowy kostium. 

Taki kostium chodził mi po głowie od jakiegoś czasu. Owszem były różowe ale mnie chodziło o taki głęboki, intensywny róż. Więc jak tylko  pojawił się w Zara, od razu go kupiłam. A było to w maju i prawdę mówiąc nie nacieszyłam się nim zbytnio: wakacje, upały - nie było właściwego momentu. Potem zaczęły się przeceny i z ulgą stwierdziłam, że mój upatrzony kostium przeszedł do nowej kolekcji. Miałam nosa! Kiedy w końcu przyszedł czas na mój Róż, zafundowałam sobie zabieg. Ale teraz nie odpuszczę – w „zwiększoną aktywność” wchodzę w moim krzykliwie różowym kostiumie! :) Połączyłam go z bielą, biel trochę wycisza, dodaje elegancji i moim zdaniem - klasy. Połączenie z czarnym to pójście na łatwiznę;) Do tego koralowa torebka, która wbrew pozorom, wcale się nie gryzie, a biżuteria to broszka z młodzieńczych lat.











   fot. Olimpia Rakowska


Różowy kostium - Zara,   buty - Simple
torebka - Gino Rossi, bluzka - po babci, 
  zegarek - Michael Kors