poniedziałek, 25 listopada 2013

Na koniec sezonu, zielono mi!


Dzień jest coraz krótszy, coraz chłodniej na dworze, a ja wciąż nie mogę uwierzyć, że zima tuż, tuż.  Moja córka wskoczyła już w kożuch, a ja latam w kurteczkach. W sklepach już świąteczne dekoracje i tylko patrzeć jak nie opędzimy się od kolęd, które będą leciały w każdym sklepie (kiedy przyjdą Święta, nie będziemy mogli ich słuchać, a nie mówiąc już o rodzinnym śpiewaniu?). Tylko u mnie w szafie wciąż wiszą letnie sukienki. I tak trudno się z nimi rozstać! 

No cóż, nic nie poradzimy, chcę czy nie - zima jest nieunikniona i trzeba się zabrać do roboty! Pochować letnie ciuchy na najwyższą półkę, a ściągnąć z niej te cieplejsze, zimowe… 
Właściwie to nie jest tak źle – ciepłe, miękkie swetry, spódnica w kratę – jak znalazł na ten sezon, ulubiony płaszczyk, no i najfajniejsze – kozaki, w których zawsze wygląda się dobrze! Z żalem patrzę na te, na obcasie, bo jeszcze nie wszystkie mogę nosić, ale i na nie przyjdzie pora. 

Podsumowując: damy radę. Zima ma przecież pewne zalety! Co może się równać długim wieczorom spędzonym przy kominku z aromatyczną herbatą, albo kieliszkiem czerwonego wina? :)
Dzisiaj jednak, zanim odłożę ją na górną półkę, włożyłam zieloną, koronkową spódnicę z zieloną bluzką. Skórzany płaszcz dla ogrzania i w drogę :)














    fot. Olimpia Rakowska

spódnica - Deni Cler, bluzka i naszyjnik - Zara, płaszcz - Ochnik, buty- Top shop, torebka - Witchen