Ponadczasowa jakość

sobota, 24 października 2015
data:post.title

Nie wiem czy wszyscy znają firmę Hexeline? Założycielką jest projektantka, Halina Zawadzka, a firma liczy sobie ponad 30 lat! Pamiętam jej początki, wchodziło się do tego sklepu tak jakby to był Gucci albo Chanel. Wszystkie projekty były takie piękne i... takie drogie! ;) Mówiło się o niej, że to taka Max Mara i marka "przedarła" się nawet na zachodnie rynki :) We Wrocławiu pojawiła się w 97r.  i był to stosunkowo niewielki butik. Potem pojawiała się w różnych galeriach. Z czasem jednak butiki Hexeline zaczęły powoli znikać ... i ślad po nich zaginął. Od niedawna firma powróciła na wrocławski rynek i mam ją w galerii Renoma.
Rzadko tam zaglądam, bo choć rzeczy są bardzo ładne, to jednak cena nie zachęca do codziennych zakupów;) Ale w ciągu całej historii tej marki parę rzeczy sobie sprawiłam i mam je do dziś. 

Stylizacja: dzisiaj będzie to stylizacja z udziałem sukienki właśnie z Hexeline. Tak, to nie jest spódniczka! To sukienka, która już pojawiła się na blogu. A że były to początki (możesz zobaczyć TUTAJ) to przypomnę ją, bo pomimo "sędziwego wieku" wciąż jest na czasie i wciąż zachwyca ;) Tym razem zaprezentuję ją jako spódniczkę, bo sukienki mają to do siebie, że świetnie sprawdzają się w tej roli:)
Wystarczy włożyć do niej np. oversize-owy sweter a zmienimy oblicze naszej kreacji. Tak właśnie zrobiłam i poprzez właściwie dobrane dodatki stworzyłam stylizację na pograniczu vintage i nowoczesności z nutką romantyzmu:)
Ponieważ w dniu sesji popadywał deszczyk to dorzuciłam ponczo, które wyciągnęłam z głębokich zakamarków mojej szafy. Dzięki niemu "ociepliłam" cała stylizację :)



















sukienka - Hexeline,
sweter - Zara,
ponczo - NN,
buty - Prima Moda,
torebka -  Fiorucci
zegarek - Omega,
rękawiczki - Zara