W moim mieście...

niedziela, 17 lipca 2016
data:post.title


Wrocław to moje miasto. Tu się urodziłam, tu spędziłam dzieciństwo, swoją młodość, tutaj studiowałam ... tutaj mieszkam :) Na przestrzeni mojego życia wiele się zmieniło ...
jako dziecko biegałam po gruzach, starych, rozpadających się halach, które dla nas, dzieci, były bardzo tajemnicze, były naszym placem zabaw. Na podwórku była piaskownica i trzepak, jakie to rożne fikołki na nim się robiło. Jak pomylę teraz to były bardzo niebezpieczne ;) Na tym podwórku siedziało się cały dzień, co chwile przychodziły inne dzieci a w tych czasach było nas sporo; jedni bawili się w "berka", inni w "chowanego", "w klasy", w "państwa i miasta" ... mogłaś dołączyć do każdej z grup! Chłopcy grali w piłkę a bramkę namalowali sobie pomiędzy dwoma oknami mieszkania na parterze. Bardzo często wybijali szybę, toteż właściciele tegoż mieszkania, jak tylko zauważali podejrzany ruch pod swoimi oknami, to wylatywali i gonili chłopaków, chcąc im zabrać piłkę. Zazwyczaj kończyło się tak, że jeden uciekał z piłką a reszta dzieciaków mu kibicowała. Nie powiem, było wesoło ;D
Później się przeprowadziliśmy do spokojniejszej, zielonej dzielnicy Wrocławia, tuż przy parku. Park piękny, ale takiego podwórka już nie miałam :(

Wczoraj, wędrując po mieście zajrzałam na moje podwórko. Zarosło krzakami, jest jakaś piaskownica, jakieś huśtawki, ale dzieciaków brak. A jedną trzecią zajmują śmietniki! Za moich czasów też się wyrzucało śmieci ale podwórko było całe nasze. 
I tak chodząc po mieście, widzi się pięknie odnowione kamieniczki, mnóstwo nowoczesnych biurowców, galerię, "ulepszone" Zoo, kolejna filharmonia - Forum Muzyki, nikomu niepotrzebne muzeum Hydropolis a my, mieszkańcy dalej mamy zapuszczone podwórka, nieoświetlone ulice bez chodników, dziurawe drogi ... i dla kogo to miasto? 

Stylizacja: ... ale kocham to miasto i lubię włóczyć się ulicami :) A taka niedziela to dobry czas aby wybrać się do Rynku w eleganckim stroju. Dzisiaj zaproponuję Wam jasno popielate spodnie o nieco fikuśnym kroju, które genialnie prezentują się ze szpilkami. Dla mnie mają coś w sobie łobuzerskiego, niepokornego i dlatego tak intrygują. Do tego seledynowa, dopasowana bluzka. Seledyn z popielem świetnie się prezentuje. Na to wszystko narzuciłam długą, jedwabną koszule w pięknych, pastelowych kolorach. Właściwie to nie koszula tylko płaszcz wg metki, ale można go dowolnie zinterpretować :) Całość ozdobiłam koralami i w takim stroju ruszam na miasto! ;D 

Wszystkie rzeczy: płaszczyk, bluzka i spodnie pochodzę z naszej, rodzimej firmy, Hexeline. A że teraz jest czas na "sale" to i tutaj trafisz na niejedną okazję :)

 













   Zdjęcia: Olimpia Rakowska


długa koszula/płaszcz - Hexeline,
bluzka - Hexeline,
spodnie -  Hexeline,
torebka - Gino Rossi,
szpilki - Oxitaly,
korale - By Dziubeka.