wtorek, 10 stycznia 2017

Oddaję głos młodym! :)



    źródło: TU

Dzisiaj kolejny tekst, dla mnie smutny bo "nie o take Polske walczyłem" ;) Miało być lepiej a jest jak jest ... :(

 
"...ze względu na dotychczasowe wydarzenia w świecie polityki, mediów, prasy i społeczeństwa wylała się ze mnie żółć.
Mam dość mamlenia ozorem, dość słuchania bełkotu, dość krzykaczy.

Zbieram manatki, mam większe aspirację."





Paszport.

Zwyczaj nakazuje, aby dzień święty święcić. Pobożnie sprawować pieczę nienadaremną ciałem i duchem nad intencją. Potrzeby należy odsunąć na dalszy plan pomimo usilnego pragnienia zaistnienia w cudzych głowach. Ów głowy popiołem posypmy, nie dajmy zwieść się złu. Ot co!

Daleki jestem od wszelkich sporów politycznych, medialnych i ogólnie rzecz biorąc targowiska krzykaczy. Raczej w cieniu, opozycji nieaktywnej i ciszy stoję. Bynajmniej się nie modlę. Obserwuję. Na plan kolejny wysuwa się artyleria pielgrzymów, śpiewaków, dobroczyńców i popaprańców. Wszelkiej maści uzurpatorzy władzy i przekonania, że najważniejsze, to wiara. W nich samych wiara.

W oczekiwaniu na coś więcej, niekoniecznie dobrego lub podniosłego usiłuje połączyć wątki sprzed tygodnia z dzisiejszymi wydarzeniami. Nijak ma się to do słów zasłyszanych w telewizji, radiu czy wyczytanych w prasie. Mam poczucie zakłamania, krzywdy, niezrozumienia i odrzucenia. Mam iść na rzeź niewiniątek, oddać ciało i duszę za ojczyznę. Co ojczyzna w zamian da mi? Poczucie godnego spędzenia czasu ze znajomymi? Może zasiłek dla bezrobotnych, może emeryturę, może opiekę zdrowotną. Może. Wszystko to postawione jest na fundamencie domysłów, spekulacji i kłótni o wszystko i o nic. Nie mam poczucia stabilności finansowej. Pomimo wykształcenia za które (o zgrozo!) musiałem zapłacić z własnych pieniędzy, to nie mam zagwarantowane, że otrzymam wymarzone stanowisko w zawodzie. Ba! Nie będzie jej na pewno. Wciąż się odbiera, zabiera, ucina i zagarnia wypłatę brutto. Ekonomista ze mnie żaden, widzę jednak na odcinku, że brutto ma się nijak do netto. Za chwilę będzie grubo ponad 1/3! Gdzie to idzie? Kto to konsumuje? Kto napełnia kieszenie? Owszem, można wyczytać, dowiedzieć się, zapytać. Ja mam już dobrej zmiany, korupcyjnego mydlenia oczu serdecznie dość.

Rewolucjonista też ze mnie żaden. Pewnie ucieknę. Porzucę ojczyznę. Ona w zasadzie dawno mnie oddała do emocjonalnego przytułku gdzie w głodzie i poczuciu zmarnowania życia kołyszę się to w jedną to w drugą stronę etatu ażeby wyżyć do kolejnego miesiąca. Zawsze może być gorzej, owszem. Zawsze może też być lepiej, prawda?


Bronię dyplom. Dopełniam formalności. Uciekam.

Do Azji, Ameryki, Australii. Może do Tokio, może na dalekie południe. Chleb mój gdzie praca i poczucie godnego wypełnienia się przepowiedni życia.

Tęsknota, krzywda, gorycz i płacz chowam do kieszeni. Niech małpy robią tu co chcą. Szkoda mi czasu na nierówną walkę z systemem, politykami, regulaminami i przeszkodami.

Bilet w jedną stronę.

Ja (już nie) Polak.


                                                                         K. 



    A to zapowiedź kolejnego posta :)