Oddaję głos młodym! :)

środa, 22 marca 2017
data:post.title

             źródło: TU

Czekamy na wiosnę, cieszymy się wiosną, ale obok tej radości przychodzą (może to z tym wiatrem?) chwile zwątpienia, tzw. gorsze dni. Nic nam się nie chce, wszystko mamy w ... nosie i najchętniej  w ogóle nie opuszczalibyśmy łóżka. Na szczęście z czasem wszystko wraca do normy ... i wracamy do gry!!! :)



Wahania nastroju są domeną ludzi świata kreacji, poezji i sztuki.
Karmimy niezrozumiałymi metaforami, poimy scenariuszami, pocieszamy pięknymi filmami. Tworzymy konstrukt piękna z samych siebie. Oddajemy się, wyrywamy po trosze duszę. W pewnej chwili po prostu brakuje tchu i trzeba uciekać. Uciekać jak najdalej, przed sobą samym.


Konstrukt.

Na wierzchołku dachu strzelistego siedzi skrzat. Skrzat jest rad. Po horyzontu linii okiem zamiata swoje pola. Ojcowizna z dziada, pradziada. Nogą macha radośnie skrzat. Koloru młodej dachówki jego policzki. Włosy jasnozłote powiewają w tę i tamtą stronę. Czapkę kurczowo trzyma na okrągłej głowie. Ramiona mocno ku górze naprężone. Żniw pszenicy i żyta kres. Skrzat jest rad.


Opowieści różnej treści spływają do głowy. Gdy przed namiętnym trzaskiem budzika powieki dawno już podsunięte pod sklepienie czaszki. Stukanie pazurków o panele podłogowe - te z promocji - kota głodnego już słychać. Pościel jeszcze ciepła, oddech lekko spóźniony. I prawie człowiek odczuwa radość, że to kolejny, wspaniały dzień. Prawie przytula się do daty kalendarza, by stać się numerem PESEL, który wykonuje swoje obowiązki. I mięśnie już się wzdrygają, mózg o cukier krzyczy...

Moment. Bordeline. Już nie chcesz wstać, nie chcesz głębiej w siebie wtłaczać powietrza ogrzanego nowoczesnym systemem grzewczym. Już nie czujesz endorfin. Gdzieś pomiędzy pompą ssąco tłoczącą się zatrzymały, w wątrobie zgubiły. Łóżko wygodne jeszcze ułamek sekundy temu, teraz twierdzą oblężniczą katuje ciężarem pościeli. Nie wiesz, nie rozumiesz, nie próbujesz odgadnąć dlaczego. Panika i poczucie straty.

I znów, pisk budzika tuż po drzemce wbija się szpilką w głowę. To ten moment! Ostatnia chwila by uciec przed ostatecznym wgnieceniem w jutrzejszy dzień. Musisz ruszyć ciało zmarznięte, obolałe.
Jeśli nie podejmiesz próby, to zastaniesz już inną, nową datę na wyświetlaczu swojego modnego telefonu.

Bitwa o codzienność. Niekończąca się walka o kolejne, lepsze jutro.


A skrzat? Dawno z dachu spadł, kości połamał. Umarł. Teraz pola odłogiem stoją, dach się zawalił, a przez wioskę od wieków nie przejechał nikt.

Ja. Skrzat.


                                                                               K. 




    ... a następnym razem będzie tak! :)