With olden time.

wtorek, 8 sierpnia 2017
data:post.title

Oj, dawno mnie tu nie było! Ale są wakacje więc korzystam ;) Kto ogląda mój Instagram to wie, że byłam na Bali i o tej wyprawie Wam opowiem ... ale może następnym razem? ;) Teraz jednak stylizacja, którą zrobiłam tuż przed wyjazdem. Tak na rozruch, bo trudno się wraca po takiej przerwie :D



Stylizacja: tą sukienkę przywiozła mi mama z Londynu w 90 latach z twz. jumble. Jumble, co znaczy z angielskiego mieszanina, to był to taki rodzaj lumpeksów - instytucje charytatywne robiły zbiórkę rzeczy a potem je sprzedawano, dochód z takie akcji przeznaczany był na cele społeczne. Jak jumble odbywały się w zamożnych dzielnicach to można tam było znaleźć cudeńka. Co bardziej zaradni Polacy systematycznie odwiedzali takie wyprzedaże i ciuchy wysyłali do kraju a tam rodzina sprzedawał na targowiskach. Całkiem niezły był to interes ;-) Wtedy u nas półki świeciły pustkami! Siostra czasem nas zaopatrywała w takie cudeńka, niektóre mam do dziś :) 
Ta sukienka miała ulec przeróbce ale się nie doczekała ;) A właściwie to się doczekała, bo takie sukienki - tuby, w dodatku midi znowu mają swój czas. Wzór sukienki jest bardzo ciekawy aczkolwiek nieskomplikowany, który w prostym fason znakomicie się prezentuje. 
Całość utrzymana jest w tonacji czarno-białej, co u mnie jest rzadkością ;) I chociaż kolorystyka dość powszechna to nie można tego powiedzieć o samej stylizacji. Zaprezentowałam ją w dwóch wersjach: sama sukienka i z bluzką - siatką. Taki mały dodatek a jaka różnica :D
Do tego czarne, ażurowe sandały i skarpetki z dużymi okami a zamiast bransoletki - czarna gawroszka w białe kropki oraz ratanowa torebka:)












Zdjęcia: Olimpia Rakowska


sukienka - NN,
bluzka - Zara,
buty - Prima Moda,
skarpetki - Calzedonia,
torebka - Twin-Set