W parku

piątek, 18 października 2013
data:post.title


Początek jesieni przeraził mnie. Było zimno, deszczowo, depresyjnie. Lało i lało!  Myślałam:taka pogoda we wrześniu? W listopadzie to rozumiem, ma prawo być brzydko, wtedy czekamy na pierwszy śnieg, który zawsze nas rozczula chociaż jest to zapowiedź długiej zimy. Ale żeby tak było we wrześniu?  A co z naszą złotą jesienią? Z łażeniem po górach, zbieraniem grzybów, robieniem korali z jarzębiny, ludzików z kasztanów i pięknych bukietów z kolorowych liści? Czy to wszystko nas ominie?”

Na szczęście nie! :-) Postraszyło, postraszyło i się wypogodziło. Mamy naszą złotą jesień z grzybami, jarzębiną i kolorowymi liśćmi. W górach taka jesień jest najpiękniejsza ale i w miejskich parkach też ma wiele uroku. Liście mienią się żółcią, czerwienią, odcieniami rudości i brązu, a w wśród nich przewija się zieleń iglaków. Pięknie!

Kiedyś mieszkałam tuż obok parku i miałam psa – setera irlandzkiego, o cudownej, błyszczącej, rudej sierści. Jak wchodziłyśmy do parku to rudość jej sierści od razu zlewała się z barwami jesieni. I gdyby nie to, że setery bezustannie węszą, przemieszczając się to tu to tam, to park by ją wchłonął. Na szczęście „ruda plama” co chwilę przelatywała mi przed oczami, sprawdzając czy to ja się nie zgubiłam.  

Ale spójrzmy prawdzie w oczy – JESIEŃ!  I to, że  będzie padało to nieuniknione. Toteż „na deszczowe dni trzeba też coś mieć”  proponuję rozejrzeć się za ciepłym kocem i dobrą książką. A może wrócę do robienia na drutach?
Ale póki co jeszcze słońce świeci, chodzę sobie po parku i mnie to cieszy, tak po prostu :-)













    fot. Olimpia Rakowska

Spódniczka - Simlpe, bluzka - Promod, żakiet - Pull &Bear, buty - Zara, torebka - Gino Rossi