Japonia część III - atrakcje!

niedziela, 20 września 2015
data:post.title

Lato coraz większymi krokami przemieszcza się na inny kontynent. I chociaż wakacje (w zasadzie) mamy już za sobą, to wciąż szumią mi w głowie. Z wielkim zaciekawieniem czytam o wakacyjnych przygodach, oglądam zdjęcia i jestem chociaż małą cząstką w tych niesamowitych miejscach razem z Wami :)
Dzisiaj przenoszę się po raz trzeci do Japonii (cz.I i cz. II) ale tym razem będzie o tym jak próbowaliśmy doświadczyć i posmakować Japonii - czyli o atrakcjach:


1)  SUSHI - oprócz tradycji Gejsz i herbaty jest to pierwsza rzecz, która większości z nas kojarzy się z Japonią. Sushi zrobiło wielką karierę na świecie, a my zaliczamy się do entuzjastów surowej ryby zawiniętej w kawałek glonów. Dlatego poszliśmy na specjalną lekcję robienia sushi u mistrza w tej dziedzinie, który w ciągu minuty robi 12 nigiri. Normalny japoński kucharz robi ich tylko 10!;) I pewnie niektórych zaskoczę, ale to było jedyne sushi, jakie jadłam w Japonii! Kuchnia Japończyków jest bardzo bogata i pomysłowa.



                                                                          
 




2) SUMO:  mieliśmy szczęście, bo akurat kiedy byliśmy w Tokio, odbywały się mistrzostwa sumo:)

Kilka słów o tym sporcie - Sumo jest żywym przykładem obrzędu sintoistycznego. Jego początki sięgają podobno VIII w. p.n.e! Zawodnik Sumo poświęca się jemu całkowicie, ma specjalna dietę, która pozwala osiągnąć mu właściwą wagę. Pomimo, że zawodnicy ważą nawet 150 kg to są bardzo zwinni i szybcy o czym mogłam się przekonać :) cała walka trwała może 5 min ale większość czasu to przygotowanie. Przed rozpoczęciem pojedynku zawodnicy rzucają przed siebie garść soli, aby oczyścić arenę i następnie wykonują tzw. shiko. Czynność ta polega na przenoszeniu ciężaru ciała z nogi na nogę, podnoszeniu ich kolejno w górę i opuszczaniu z mocnym uderzeniem w podłoże. Robią to, aby przepędzić złe moce. Następnie wchodzą do środka kręgu, kłaniają się i przyjmując pozycję kuczną wykonują rytuał o nazwie chirichōzu. A potem to już to już tylko "myk myk" i jeden z zawodników jest poza matą. Zwycięzca zostaje w środku! :)








Widowisko trochę przypomina jeden film z Jean Claude van Damme'em ... w zwolnionym tempie;)



    Parada zawodników z jednej grupy.



   
A tak wyglądają w "cywilu" :)



  FYI: ci panowie to prawdziwi celebryci, to nie jest żart!


3)  TARG RYBNY:  w Tokio jest największy na świecie targ rybny - Tsukiji. Poważni klienci ("grube ryby";P) przyjeżdżają na targ o 5 rano i odbywa się rybna licytacja. Nie wszyscy mają na nią wstęp! Dla pozostałych nabywców i zwiedzających targ jest dostępny od godz. 8.00





  To są kawałki tuńczyka ...


    
którego możesz skosztować ;)







4) CEREMONIA HERBACIANA:  wzięliśmy udział w tradycyjnej ceremonii herbacianej. Czytaliście "Wyznania Gejszy"? Mnie ta książka urzekła, dzięki tej ceremonii przeniosłam się w tamte czasy, klimaty :)




Ceremonia odbywała się w maleńkim domku, w ogrodzie Happo-en, gdzie młode pary robią sobie sesje ślubne. Młodzi najczęściej wybierają tradycyjne kimono ale i zdarzają się współczesnych stroje.








5) POKAZ KIMON:  różnorodność materiałów i wzornictwo japońskich strojów zachwyca. W Kioto uczestniczyliśmy w pokazie kimon ...




  tak - uczestniczyliśmy, bo nas też ubrali ;D



Z kokardą na pupie i słodką torebeczką w ręce czułam się jak mała dziewczynka:)





 6) TEATR : jeden z gatunków dramatu japońskiego. Pochodzić ma od ceremonialnych misteriów towarzyszących świętom shinto.
Wykonawcy głównych ról w przedstawieniu występują w maskach, a akcja koncentruje się głównie na opowieściach o bogach bądź na walce dobra ze złem. Ta forma teatru skupia w sobie mimikę, taniec, śpiew oraz muzykę. zapoczątkowany został w XIV wieku, a maski i kostiumy cenione są obecnie jako dzieła sztuki o wysokiej wartości.
  






   A to maska 50-cio letniej kobiety!
   Nie zachwycił mnie ten wizerunek ale ... "co kraj to obyczaj" ;)




Jedna odważna z naszej grupy została ubrana w strój aktora, maska ma tak malutkie otwory na oczy, że podobno niewiele widać i trzeba bardzo uważać, żeby nie spaść ze sceny ;)




7) BAMBUSOWY LAS:  bambusy są tak agresywne, że żadna inna roślinność nie ma tu miejsca. Same bambusy, gdzie spojrzysz bambusy!







8) DZIELNICA GEJSZ:  w ciągu dnia jest pusto, życie zaczyna się tu wieczorem i podobno jest tak jak za dawnych czasów...
Za dnia postanowiliśmy zwiedzić Kioto na rowerach :)







A to uliczka prowadząca do świątyni. Można tam spotkać przechadzające się Japonki w kimonach. Takie kimono możesz sobie wypożyczyć, przespacerować się po deptaku i być obiektem zainteresowania turystów ... z Polski ;D






             Nawet dzieciaczki można przyodziać ;)



W Japonii są hotele, gdzie pokoje mają tradycyjny japoński wystrój, to oznacza spanie na prawdziwych matach! Jednak po dawce wrażeń jaką sobie zaaplikowaliśmy spaliśmy jak dzieci:)





I na koniec złoty Pawilon, dawny dom szoguna Yoshimitsu, dziś świątynia, której ściany pokryte są płatkami złota! Moim skromnym zdaniem marnują się te płatki w roli tapety:)



Mam nadzieję, że udało mi się i przeniosłam Was w zupełnie inny dla nas świat! Miłej niedzieli!