Oddaję głos młodym!

środa, 21 czerwca 2017
data:post.title
    Zdjęcie z filmu "Zaklęte rewiry"

Dzisiaj kolejny, świetny tekst :) Jak sam autor go określił: "na na luzie, bo dzień jakiś taki mięciutki, słoneczny i pozytywnie wibrujący.
Dzisiaj sobie odpuszczamy, grzeszymy i korzystamy z wiosennych ( i letnich ;) ) przywilejów,
Bawmy się!!!" 


No to do roboty! ... znaczy do zabawy! :) 
Jest i "namiastka" kolejnej stylizacji :)




Odpuść sobie!
Dieta pudełkowa, najnowszej klasy samochód z napędem na cztery koła. Sylwetka osy, porcelanowa cera, rzęsy do nieba, nogi do piekła i ten najpiękniejszy kolor paznokci, który świeci w ciemnościach. Był taki film, grał w nim Marek Kondrat, wybitny aktor. Film opowiadał o młodym chłopaku z prowincji, który dostaje chałturę w barze "Pacyfik". Młodzieniec boryka się problemem poniżenia, upokorzenia, zdrady i utraty wiary we własne siły. We wszystkim wplecione zostały wątki człowieczeństwa, wartości ludzkich i poczucia godności. Obraz z 1975 roku w reżyserii Janusza Majewskiego wtedy i dziś ukazuje jak bardzo daleko nam jednak do granicy złotego środka. Absurd, zewsząd absurd, zepsucie i definicje napisane na kolanie. Opakowania kolorowe, wydmuszki, złudne wrażenie, że mamy nowe, lepsze, piękniejsze, smaczniejsze. "Zaklęte rewiry" o tym wszystkim w cudownie krytyczny i wspaniały sposób opowiada. 

Odpuść sobie kobieto! Widziałaś kiedyś taki napis na plakacie, w telewizji lub czasopiśmie? Nie. Musisz biec, sprawiać wrażenie wypoczętej, świeżej, naciągniętej, doskonałej. Uśmiechaj się szerzej! A gdy już upadniesz na ostre krawędzie kamieni na poboczu ludzi o wynikach marnych, wtedy możesz wykonać telefon do specjalisty i udać się na sesję z psychoterapeutą. To modne. Tak trzeba. Warto.

Przyszła wiosna, wraz z nią pierwsze kwitnięcia roślin  i zaczerwienienia oczu. Nie ma nic piękniejszego niż prężące się źdźbła traw do promieni słonecznych. Nie ma piękniejszych dźwięków niż ptaki śpiewające za oknem. Są inne rozkosze wiosennych uniesień? Są! Nie wstydźmy się naszych pragnień. Skoro mamy gonić, dajmy sobie troszeczkę przyjemności. Jedni odnajdują ją w przemyconym w torebce batoniku, inni, w namiętnym stosunku na pralce gdy dzieci nie ma w domu, a pies nie widzi. Jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie nie powinno nas zaskakiwać. Na bok, proszę Pań, wszelkie konwenanse. Na dalszy plan wstydliwe tematy i wrażenie, że "mi to chyba nie wypada". Wpadać może biodro ze stawu, ale dopiero gdy nie dbasz o ciało, które dano Ci jedno, jedyne. Dbaj więc o ciało oraz duszę. Warto udać się z koleżaneczkami na likierek. Warto też przespacerować się w ciągu tygodnia dłużej niż zwykle. Hedonistami nikt od razu zostać nie musi. Mówimy tu o zdrowym rozsądku i równowadze. Jak wspominałem, świat składa się z gnających i goniących. Gdzie chcesz być?

Odpuść sobie kobieto! Zrób drinka mężowi, zapal świecie i rzućcie się w wir miłosnych uniesień.
Po co zaprzątać sobie głowę sprawami na które nie mamy wpływu? Warto umacniać w sobie poczucie wysokiego poziomu zadowolenia z życia. Nie żałować. Nie mamrotać o tym czy tamtym. Każdy filozofię życia jakąś ma. Wszystkie skłaniają się na jeden podstawowy warunek - żyć. Jak zatem żyć? Ja wychodzę z założenia by żyć w zgodzie ze sobą. Nie przeszkadzać innym. Tworzyć, rozwijać się i czerpać z mocy ciała i duszy. 

Jaka jest Twoja filozofia życia i wartości dnia codziennego?


                                                                                                  K.

No jaka??? ;) ...    
Zanim odpowiesz - to "rzuć okiem" na kolejną stylizację :)