wtorek, 1 października 2013

"Pirszoroczniaki" i sweter z wakacji



1 października -  to koniec studenckich wakacji. Studenci wracają do akademików i się nie cieszą; w tramwajach i na jezdniach jest większy tłok – to i my, całoroczni mieszkańcy, nie cieszymy się z raozpoczęcia roku akademickiego. Ale są tacy, którzy się bardzo cieszą – to „pirszoroczniaki” jak mówił Hagrid w książce „Harry Potter”.
Właśnie takim „pirszoroczniakiem” jest moja córka, która jeszcze niedawno czytała przygody małego czarodzieja, a dzisiaj już rozpoczęła swoje dorosłe życie. Są to początki, ale od tej chwili ten biały fartuch, który kupiła sobie na zajęcia, będzie jej towarzyszył przez całe życie. Od dzisiaj wykładowcy będą mówić do niej per "Pani" i już nie będzie mogła się wypłakać w „obfity biust” ulubionej pani Profesor (nawiązując do książki z moich szkolnych lat - „Słoneczniki”). Jest to cudowny moment w życiu młodego człowieka, rozpiera go taka energia i siła, że mógłby przenosić góry. My, rodzice, cieszymy się razem z nią chociaż wiemy, że ten pierwszy dzień jest równocześnie ostatnim dniem „różowych  lat”.

Co do dzisiejszej stylizacji: mam na sobie sweter, który w tamtym roku przywiozłam sobie z wakacji. Od razu wpadł mi w oko, chociaż w pierwszym momencie wydawał się obszerny i nieforemny. Ale nie dawał mi spokoju (pewnie wiecie co mam na myśli) więc jest teraz ze mną i czuję się i ciepło i trendy :-)












sweter - Twin -Set , spodnie - Aryton, bluzka i torebka - Zara, buty -Simple