Ten post miał pojawić się wczoraj jako podsumowanie kwietnia. No, ale jak sami zauważyliście, nie pojawił się ;( Dlaczego? Przyczyną była NIEMOC ... ale nie taka negatywna niemoc. Tu wam się pochwalę: wreszcie się zmobilizowałam (a właściwie to córki wygoniły mnie) i zaczęłam chodzić na fitness; już od tygodnia! ;D Kiedyś, przed kontuzją, byłam bardzo aktywna fizycznie, miałam kartę Bene-fit i non stop wymykałam się na jakieś zajęcia. Po kontuzji, kiedy to prawie dwa lata dochodziłam do siebie, zapał minął i bardzo trudno wrócić do aktywności, zawsze znajdzie się jakiś wykręt, jakieś wytłumaczenie. Ale przyszedł ten dzień
Nie będę pisać, że krata jest taka modna, że łączenie wzorów jest bardzo trendy... wszyscy już o tym dawno wiemy! A poza tym, to kiedy krata nie była modna??? Zawsze jest super! Dlatego nie o kracie ani o łączeniu wzorów, to już mamy obstukane. Przejdźmy raczej do rzeczy mniej oczywistych, mniej powszechnie używanych, a samych w sobie niebanalnych, wręcz interesujących :)
Ta koronkowa spódniczka już wystąpiła na blogu - tutaj. Nie jest to jej debiut dlatego też czuje się nieco swobodniej i dzisiaj prezentuje się bez swojej drugiej warstwy;) Krótko mówiąc: bez turkusowej halki i od razu zmieniła swoją kolorystykę na biało-szarą. W ten oto sposób ta jedna spódnica zyskała drugą "twarz";) Nie wiem czy taki był zamysł projektantki, jeśli tak, to rozszyfrowałam ją, jeśli nie, to przechytrzyłam ;D
Trochę Was przetrzymałam, ale wczorajszy dzień miałam bardzo intensywny. Zakończyłam go przed 24.00 i dopiero po, mogłam zabrać się za pisanie. Niestety padłam i tego wyzwania się nie podjęłam. Ale mam nadzieję, że warto było poczekać ;)
lamodalena
, piątek, 17 kwietnia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)






